Jak żyć w trybie samolotowym? Praca w chmurach vs praca w biurze


Po kolejkach do totolotka widać, jak wielu marzy o ucieczce z korpo. Kto nie snuje planów o byciu wolnym ptakiem i poleceniach przelewu na własne konto? I kto średnio raz w miesiącu nie wpada na pomysł, by rzucić wszystko i uciec na Maui?

Przychodzi taki moment, że każda praca wydaje się lepsza od naszej. Już nawet ciekawiej byłoby zbierać banany w Indiach i skończyć z łykaniem witaminy D w kapsułkach. Sama uciekłam od biurka, by pracować inaczej, więc dzielę się moimi refleksjami o różnicach pracy w biurze i tej w największym z możliwych open space.

CZASEM SŁOŃCE, CZASEM CROSSWIND

O ile nie jesteś wrażliwym meteopatą lub profesjonalnym kitesurferem, pogoda raczej nie uprzykrzy Ci pracy. Choć jedno jest akurat wspólne – powyżej 23 kresek na termometrze każdemu chce się pracować jakby mniej.

W lotnictwie nie ma żartów z pogodą. Boczny wiatr, mgła czy silna burza potrafią napędzić strachu załodze i pasażerom.

Przed każdym lotem piloci sprawdzają METAR, czyli raport o pogodzie. Ważne skąd wieje wiatr i z jaką siłą – od tego zależy, z którego pasa się startuje. Trzeba znać stopień zachmurzenia i wysokość podstawy chmur, bo 50 metrów nad ziemią widoczność jest już całkiem inna niż na ziemi. Jeśli pada, to zmniejsza się przyczepność kół, a przy ujemnej temperaturze deszcz może zamarzać. Sprawdza się również ciśnienie, bo na jego podstawie instrumenty pokładowe wskazują aktualną wysokość samolotu.

WELCOME ON BOARD

Gdy Twój szef nie zwołuje zebrań co godzinę, masz szansę spędzić 8 godzin w firmie i spotkać tylko połowę swoich kolegów po fachu. A jeśli i to będzie za dużo, aplikujesz o home office i cały dzień pracujesz z łóżka.

Airbus A320 mieści na pokładzie 180 pasażerów. Jeśli założymy, że średnio robię 4 loty dziennie, gdzie obłożenie lotu to 150, to w ciągu umownego tygodnia pracy (5 dni roboczych) spotykam średnio 3 000 osób! Wynik ten daje średnio 1 500 „dzień dobry” i „do zobaczenia”. A przecież na lądzie też trzeba być miłym i wypada ukłonić się sąsiadom…

Poza tym, długość samolotu to 37 metrów, a przestrzeń do pracy o 10 metrów mniejsza. Na kabinie przełamujesz strefę osobistą i pracujesz z ludźmi bliżej niż na wyciągnięcie ręki. Komu myśl o pracy w zamkniętej przestrzeni stawia włoski na karku, ten na pokładzie szczęścia nie znajdzie.

POZA ZASIĘGIEM

Gdy pracowałam w biurze, brak internetu wywoływał głośne okrzyki radości i często kończył się szybszym pójściem do domu. Bez WiFi życie biurowe zamiera – ale za to można dłużej popykać w piłkarzyki.

Dla pasażerów brak WiFi oznacza zwykle nudę lub wywołuje syndrom okazjonalnego czytelnika: „Skoro nie ma co robić, może poczytam książkę?” Miło jest też czasem popatrzeć, jak elegancko ubrany biznesmen z przejęciem tnie owoce w Fruit Ninja.

Plusy są takie, że gdy samolot odrywa się od pasa, możesz oderwać się od wszystkich spraw przyziemnych. Na wysokości 11 000 metrów nie wyślesz maila i nie sprawdzisz facebooka.* Ale za to, gdy lot odbywa się w trakcie mistrzostw piłkarskich – wszyscy wspólnie przeżywają wynik meczu nadany przez pokładowe radio.

*Oczywiście są linie, które umożliwiają surfowanie po sieci w trakcie lotu, jednak wciąż jest to raczej luksus ze względu na wysokie koszty inwestycji.

MUNDURY I PROCEDURY

Coraz częściej dress code biurowy niewiele się różni od codziennego ubioru. Nosisz, co chcesz, nawet kapcie, bo w biurze masz się czuć jak u siebie w domu.

W lotnictwie panuje dyscyplina mundurowa, na tyle szczegółowa, że dokładnie wiesz, jakie nosić kolczyki, zegarek, kolor paznokci, długość włosów i zarostu u panów. Wiesz, że w mundurze nie idziesz na zakupy i nie pijesz w bramie piwka po pracy.

Jasno określone zasady eliminują odwieczny problem dziewczyn „W co mam się ubrać?”, a do tego znacznie ograniczają wydatki na ciuchy, bo zestawy do pracy masz już gotowe.

W zasadzie na każdą sytuację lotniczą istnieje procedura, która jasno mówi, co należy robić. Trudny pasażer, silne turbulencje, odwołany start, awaryjne lądowanie, divert na alternatywne lotnisko. Każdy członek załogi ma w głowie setki procedur, które przed lotami wałkuje się do bólu, by w razie konieczności działać odruchowo.

PODRÓŻ ZA JEDEN UŚMIECH?

Na początku lat 80-tych amerykańska socjolog Arlie Hochschild przeprowadziła badania wśród pracowników linii Delta Airlines. Opisała w nich charakterystyczne cechy tzw. pracy emocjonalnej, którą codziennie wykonują stewardesy.

Wiesz co stresuje w tym zawodzie najczęściej? Nie turbulencje – do tego da się przyzwyczaić. Nie długie i dziwne godziny pracy – z tym trzeba się pogodzić. Ale ciągła konieczność dystansowania się od problemów innych i kontrolowania własnych emocji.

Obalę jednak mit, że trzeba być miłym nawet w stresującej sytuacji. Współczesny członek załogi kończy zajęcia z samoobrony i uczy się jak skrępować napastnika – więc gdy przychodzi moment zagrożenia – potrafi w sekundę zmyć uśmiech z twarzy.

Często żartuje się, że ten szeroki uśmiech to taka „chorobowa zawodowa”:

Młody biznesmen zapytał stewardesę:
– Dlaczego się pani nie uśmiecha?
Na co ona:
– Wie pan co? Niech pan się uśmiechnie pierwszy, to i ja to zrobię.
Mężczyzna wyszczerzył zęby w uśmiechu.
– Znakomicie – powiedziała stewardesa – A teraz niech pan nie zmienia wyrazu twarzy przez najbliższe trzynaście godzin.

Jak to było? Każda praca ma swoje plusy: urlop i wypłatę. Przy czym praca w biurze daje większą przewidywalność i więcej wolnych weekendów. Jest jednak coś, co rekompensuje zwariowany czas i nietypowe warunki pracy w powietrzu: bo w jakim innym biurze patrzysz za okno i widzisz zorzę?

8 thoughts on “Jak żyć w trybie samolotowym? Praca w chmurach vs praca w biurze

  1. Jagoda pisze:

    No właśnie gorzej jak się ma zły dzień i trzeba mimo wszystko przykleić sobie uśmiech do twarzy ! Taki uśmiech kojarzy mi się z byłą Miss a dzisiaj kulinarną mistrzynią Polsatu 😉

    1. ohmydag pisze:

      Na szczęście kontrolę nad swoim uśmiechem masz tylko Ty i Ty decydujesz czy masz ochotę się uśmiechnąć czy zachować neutralny wyraz twarzy 😉

  2. jacek pisze:

    I ten wschód słońca, który oglądasz będąc nad chmurami… Bajka 🙂

    1. ohmydag pisze:

      Taaaak, choć wolę akurat zachody 😉

  3. Brutus pisze:

    Praca w trybie samolotowyn jak i praca w biurze to biorąc pod uwagę różnice ciśnienia na danych wysokościach może mieć podobne cechy.
    Czy na wysokości czy na ziemi musisz wykonywać polecenia przełożonych.😏

  4. Marta pisze:

    W sumie jakby się tak zastanowić, to chciałbym czasem mieć procedurę na każda sytuację w pracy. Czasem totalnie nie wiem jak powinnam się zachować… 😉

    1. ohmydag pisze:

      Bardzo przydatne, choć niestety zawsze Cię coś zaskoczy – szczególnie na poziomie relacji z ludźmi, bo to jest zbyt nieprzewidywalne 🙂

  5. Brutus pisze:

    To prawda , ciężko znaleźć właściwą drogę postępowania w nieprzewidywalnych sytuacjach ale najważniejsze jest aby zachować spokój i się zdystansować bo człowiek inaczej może oszaleć.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: