MAGIA LATANIA OCZAMI PILOTÓW


Siedzisz w samolocie, który pędzi trzy razy szybciej niż bolid Hamiltona na prostej, a z Twojego kubka nie wylewa się kawa. Niby miałeś tę czwórkę z fizyki, ale trudno jest pojąć, jakim cudem ponad 70-tonowa maszyna z lekkością wznosi się ponad chmury. Czy w czasach, gdy bilet lotniczy może kosztować mniej niż na pociąg, jest jeszcze jakaś magia w lataniu?

Pierwszy lot braci Wright trwał kilkanaście sekund. Dziś co kilka sekund startuje kolejny samolot, przemierzając tysiące mil w przestworzach. Latanie stało się tak bardzo masowe, że łatwo pomylić światła samolotów z gwiazdami na nocnym niebie. Latamy z miasta do miasta, z kontynentu na kontynent, przecinamy chmury, prądy powietrza, strefy czasowe. Na pokład wchodzimy w zimowej kurtce, a za kilka godzin biegamy już w bikini. Skoro latanie spowszedniało i staniało, czy jest jeszcze coś, co odróżnia podróż Airbusem od wycieczki zwykłym busem?

Zapytałam o to dwóch młodych pilotów, którym latanie nigdy się nie nudzi. Może dlatego, że zawsze dostają najlepsze miejsca w samolocie…?

 Krzysztof, pierwszy oficer w liniach lotniczych, 1350 wylatanych godzin:

Dla pilota zawodowego latanie to codzienność, więc z założenia powinno się po jakimś czasie znudzić. 11 lat temu zacząłem przygodę lotniczą na szybowcach, teraz latam samolotem pasażerskim i mam totalnego świra na tym punkcie! Ciągle czuję niedosyt i kiedy mam wolne, myślę tylko o tym, kiedy znów usiądę za sterami. Jestem cały czas „nienalatany”. Kiedy przez kilka dni nie pracuję, robię się drażliwy i nie mogę się na niczym skupić. Być może dzieje się tak, bo sporo się musiałem postarać, żeby być w tym lotnictwie. Nie wyrosłem w środowisku lotniczym, zanim zacząłem latać, nie znałem żadnego pilota. Chodziłem z głową w górze i za każdym razem, gdy widziałem smugę samolotu na niebie, wiedziałem, że chcę kiedyś usiąść w kokpicie. Teraz czuję, że „I am living my dream” i to jest naprawdę super.

Marcin, pierwszy oficer w liniach lotniczych, 1300 wylatanych godzin:

Każdego dnia, niezależnie od pogody, idę do pracy i mam słońce. Uwielbiam to. Nie ma dwóch takich samych lotów, szczególnie lądowań – każde jest inne, wymaga innego skupienia – to najtrudniejszy moment lotu. Kiedyś chciałem być astronautą. Teraz latam Airbusem A320 i nauczyłem się, że jak tylko można, to warto wyłączać autopilota i poczuć prawdziwą frajdę z latania, mieć kontrolę nad maszyną, czuć, że ma się wpływ na lot, że nie wszystko robi za nas komputer – automatyzacja potrafi rozleniwić.

Pilot to nie tylko człowiek zamknięty za grubymi drzwiami kokpitu. Jeśli dzieje się coś niespodziewanego powinien „pokazać twarz” – przemówić do pasażerów, np. wytłumaczyć powód odwołanego lotu, wyjaśnić dlaczego musimy polecieć na inne lotnisko niż było to planowane. Jedyne czego nie lubię w swojej pracy, to niespodziewane zmiany w grafiku, które często potrafią popsuć moje plany.

Fot. z prywatnych zbiorów pilota

Krzysztof: Źródłem magii w lotnictwie jest obecnie również poziom inżynierii. Współczesne samoloty są wielkości sporego budynku. Przykładowo, Airbus A380 ma powierzchnię trzech boisk do tenisa, a na swoich dwóch pokładach pomieści ponad pół tysiąca ludzi! Dość surrealistyczny jest też fakt, że w kokpicie siedzę w koszuli, gdy za oknem panuje temperatura -56 stopni, a ilość tlenu wystarczyłaby jedynie na kilkanaście sekund świadomego funkcjonowania.

Magia latania to poczucie wolności, przygody i wyzwania. Nieco więcej nieprzewidywalności można poczuć w małym lotnictwie (tzw. szkolnym). Tam jest zdecydowanie mniej procedur i więcej swobody niż w lotnictwie pasażerskim. Latając np. Cessną 172 lub Piper Arrow po okolicy można poszukać miejsca na piknik czy weekendowy wypad, odwiedzić rodzinne strony, pokręcić się nad domem dziadka albo polecieć do Jastarni na świeżą rybkę. No i można też poświrować samolotem, jeśli ktoś lubi akrobacje.

PODRÓŻE W CZASIE

Dzisiaj można już polecieć niemal wszędzie. Czasem wymaga to kilku uciążliwych przesiadek, ale przy obecnej ilości tanich linii lotniczych, niemal każda podróż zmieści się w racjonalnym budżecie. Wyjątkowe jest to, że w kilka lub kilkanaście godzin można przenieść się z jednego końca świata na drugi: bezpiecznie, szybko i wygodnie – pod warunkiem, że nie musisz zapijać strachu przed lataniem whisky lub siedzieć koło dwójki hałaśliwych dzieci. Z zimnej, zaśnieżonej Polski możesz uciec w grudniu pod kanaryjskie palmy. Z tętniącego życiem Londynu polecieć do Kutaisi, gdzie czas jakby zatrzymał się na początku lat 90-tych. Za 100 zł wynajmiesz super pokój w hotelu we Lwowie i jeszcze najesz się najlepszych pierogów ruskich –  za tą samą stówkę w Reykjaviku stać Cię będzie jedynie na wydostanie się w lotniska. Kocham podróże samolotem właśnie za to, że w krótkim czasie pozwalają na zderzenie dwóch skrajnych światów. Zupełnie jak wtedy, gdy schodzisz z pokładu w egzotycznym kraju i uderza w Ciebie przyjemna fala ciepła.

Fot. z prywatnych zbiorów pilota

KIEDY RUTYNA ZABIJA MAGIĘ

KrzysztofW lotnictwie komunikacyjnym nie ma zbyt wiele wolności. Poruszamy się zgodnie ze ściśle określonymi procedurami, po wyznaczonych trasach, często „gęsiego” za innymi samolotami, np. w kolejce do lądowania. Często używamy autopilota, który odbiera radość z pilotażu. Ale za tą „nudą” idzie oczywiście bezpieczeństwo. Im więcej procedur, przepisów, punktów do sprawdzenia na checkliście, tym bezpieczniej. Dziś samoloty są niemal niezawodne, a technologia pozwala na latanie nawet w trudnych warunkach. Oczywiście największą satysfakcję daje pilotowi zmierzenie się z jakimś wyzwaniem –  lądowanie przy porywistym wietrze lub słabej widzialności. Mam trudną i odpowiedzialną pracę, ale na co dzień powaga powinna być zamknięta w sejfie – trzeba się cieszyć, bo żyjemy w taki sposób, o jakim marzą tysiące ludzi.

Każdy lot w nowe miejsce to nos przyklejony do szyby i oczy jak pięć złotych. Z góry widać więcej. Szczyty gór, budynki niczym domki dla lalek, samochody jak resoraki, pola tworzące kwadraty i prostokąty. U góry zmienia się perspektywa – jakby z każdym metrem wysokości nabierało się nieco dystansu do rzeczywistości. Współczesne lotnictwo to nowe technologie + niezmienne od lat prawa fizyki, ale każdy pasjonat podniebnych wojaży zawsze znajdzie w nim odrobinę magii.

 

Przy powstawaniu tego tekstu nieoceniona była pomoc Krzysztofa R. i Marcina W. Bardzo Wam, Panowie, dziękuję za czas i rozmowę. 😉

 

25/03/2018 By ohmydag zalatana Tags: , , , , , Share:

One thought on “MAGIA LATANIA OCZAMI PILOTÓW

  1. Brutus pisze:

    Coś pięknego. Taki widok za oknem powoduje że człowiek jest dumny z tego co robi i czerpie satysfakcję z każdej chwili spędzonej za sterami niezwykłej, podniebnej maszyny.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: