KIEDY NAWYKI SCHODZĄ Z POKŁADU SAMOLOTU…


Każdy ma swoje nawyki. Jedne zmieniają życie na lepsze, a inne są zgubne. Niektóre zachowania wchodzą nam w krew mimowolnie, tylko dlatego, że często je powtarzamy. Na przykład w pracy.

Kiedy kończę pracę i schodzę z pokładu samolotu, lubię uwolnić włosy z ciasnego koka, zmyć makijaż i oddać się swoim ulubionym zajęciom. Wtedy nie jestem już stewardesą, tylko po prostu Dagą. Można powiedzieć, że moje życie toczy się całkiem inaczej w górze i tu, na dole. Takie dwa równoległe światy.

Praca na pokładzie samolotu, jak każda inna, ma swoją rutynę, cienie i blaski. Pewne umiejętności zdobyte w czasie szkoleń lotniczych przydają się tylko i wyłącznie w czasie latania (np. procedury operacyjne i bezpieczeństwa), ale są i takie, które naturalnie przenikają do codzienności. Okazuje się, że niektóre z nich są całkiem praktyczne i ułatwiają codzienne życie. To właśnie o nich Wam dziś opowiem.

PAKOWANIE Z ZAMKNIĘTYMI OCZAMI

Gdy do pracy chodzisz z paszportem i walizką, to dobrze wiesz jak się spakować w kilka minut na wyjazd. Każdy dzień pracy dla członków załogi jest jak podróż w co najmniej dwa miejsca oddalone od siebie o tysiące kilometrów. Pracownicy linii czarterowych faktycznie przygotowują się do pracy jak do podróży, bo spędzają noc lub nawet kilka dni z daleka od domu, nieraz w bardzo egzotycznych zakątkach świata.

Każdy steward i stewardesa noszą w torbie zestaw rzeczy pierwszej potrzeby w razie sytuacji, gdy zepsuje się samolot, gdy pogoda pokrzyżuje plany lub gdy przekroczy się limit godzin, które legalnie (zgodnie z EASA) można spędzić w samolocie. Wtedy warto mieć ze sobą szczoteczkę do zębów, mundur na zmianę lub chociaż trochę waluty na koncie, żeby nie okazało się, że niespodziewanie lądujemy latem w pięknym Porto, a nie mamy ze sobą stroju.

ZMIANA TO NORMA

Lotnictwo to branża, której tempo rozwoju rośnie bardzo szybko. Linie lotnicze prześcigają w się w udogodnieniach dla podróżujących i coraz częściej sugerują się ich opiniami (np. przy wyborze nowych połączeń). Nic dziwnego, że załogi są przyzwyczajone do wielu zmian i równie szybko muszą na nie reagować. Częste zmiany w grafiku, aktualizacje procedur i przepisów lotniczych, nowe samoloty we flocie, nowe twarze (w lotnictwie rotacja ludzi jest bardzo duża, bo tryb pracy pozwala na wykonywanie jej niemal w każdym miejscu, w którym przewoźnik ma swoją bazę).

Poza tym latanie to praca zmianowa, czyli w poniedziałek wstajesz o 4 rano, we wtorek jesteś pod telefonem na dyżurze, a w środę latasz od 15 do 2 w nocy. Dobra organizacja czasu to podstawa, żeby wolnych dni nie spędzać na odsypianiu zarwanych nocek. Tolerancja na zmiany rośnie wraz ze stażem pracy w lotnictwie.

LOTNICZE ABC

Kontrolerzy lotniczy, piloci, załogi pokładowe, pracownicy firm handlingowych – wszyscy używają frazeologii lotniczej, której podstawą jest alfabet fonetyczny ICAO (gdzie np. A to Alpha, B to Bravo, C to Charlie, itd.) To upraszcza komunikację i eliminuje możliwe błędy (wynikające np. z różnic językowych i odmiennych akcentów). Żadna sylaba poszczególnych słów alfabetu nie powtarza się – to pozwala zrozumieć informację nawet, gdy wypowiedź urwie się w połowie.

Tak jak pracownicy korpo mają swoje „ASAP”, „TBC” i „FAKAP”, tak każdy zatrudniony w lotnictwie wie, co to znaczy „PAX”, „HAJMAN”, ”CAVOK” i „SLOT”. To naturalne, że język, którym posługujemy się w pracy przenika do życia codziennego. Członkowie załóg odruchowo literują wyrazy korzystając z alfabetu lotniczego, ale za to żaden pilot nie chciałby zmienić kodu transpondera na 7500 („seven five, man with knife”), co oznacza, że samolot… został porwany.

SAFETY FIRST

W lotnictwie słowem klucz jest bezpieczeństwo. Kiedy upychasz kosmetyki do małej torebeczki, przechodzisz przez security, po raz kolejny wyciągasz paszport i kartę pokładową, zapinasz pasy, słuchasz zapowiedzi na pokładzie… Pracując w lotnictwie nabiera się pewnych przyzwyczajeń związanych z zachowaniem szczególnej ostrożności. Zwracasz uwagę na pozostawione bez opieki torby (nie tylko na lotnisku), będąc w nowym miejscu sprawdzasz, gdzie znajduje się najbliższe wyjście ewakuacyjne, w autobusie wybierasz miejsce tyłem do kierunku jazdy (bezpieczniej!), pilnujesz swoich rzeczy osobistych, a przed podróżą robisz kopię najważniejszych dokumentów.

SEN I CAŁA RESZTA

W napiętym grafiku lotów trzeba umieć znaleźć czas na regenerację. Pasażerowie często wychodzą po jednym, godzinnym locie zmęczeni i markotni. A załogi spędzają nawet do 12 godzin w pracy, w czasie których zdążą zrobić 4 rejsy. Warunki panujące w samolocie (mała wilgotność, niskie ciśnienie, szum silników) powodują, że zmęczenie odczuwane pod koniec zmiany ciężko porównać do czegokolwiek innego. Zdarza się, że ciało zaczyna się buntować i głośno komunikuje, że czas iść spać i naładować baterie. To dlatego zachowanie higieny snu, zdrowa dieta, dużo ruchu i udane „życie pozapracowe” są kluczowe dla zachowania stanu „FIT to FLY”.

Załogi dobrze znają znaczenie faz snu REM i nREM, a ci bardziej zawzięci potrafią skutecznie wyliczyć, na którą nastawić budzik, żeby obudzić się wypoczętym, mimo małej dawki snu.

Dużym plusem jest to, że schodząc z pokładu samolotu, nie zabieramy pracy do domu. Łatwo oddzielić życie prywatne od zawodowego. Trzeba tylko znaleźć coś, co będzie odskocznią od lotniczego świata i pozwoli się totalnie wyłączyć.

Jest jeszcze jedno, całkiem nieszkodliwe, przyzwyczajenie osób, które „robią w lataniu”. Sprawdzanie w aplikacji flightradar24, jaki samolot przelatuje nam właśnie nad głową: skąd dokąd, jaka linia i jaki model. 

A Wy? Jakie nawyki przenosicie z pracy do codziennej rutyny? 😉

 

One thought on “KIEDY NAWYKI SCHODZĄ Z POKŁADU SAMOLOTU…

  1. Brutus pisze:

    Nawyki są z założenia są źle bo rozleniwiają człowieka uniemożliwiając jego dalszy rozwój. Ostatnio jadąc samochodem z młodą damą i zatrzymując się przed znakiem STOP usłyszałem od owej damy, że niepotrzebnie to robię skoro nic nie jedzie. Następnie zapytałem się z jaką prędkością powinno jeździć się na drodze to usłyszałem z taką jaką pasuje kierowcy. Tak więc tego typu nawyki prowadzą do zguby,a w ostrych sytuacjach do podziemi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: