LIST DO PASAŻERA


W lotnictwie pasażer to po prostu PAX. Zdrobniale: paksik. W mowie codziennej: „Dziś na locie mamy 180 paxów.” W kuluarach: „O niee, idą paxy…”

Zgodnie z procedurą bezpieczeństwa, w czasie lotu na jednego członka załogi przypada 50 pasażerów. Czyli gdyby nasza czteroosobowa załoga z jakiegoś powodu nie mogła polecieć w komplecie, samolot zabierze na pokład 150 paxów i ani jednego więcej.

Wierzcie mi, to i tak sporo.

Kiedyś pokładowe pielęgniarki, Sky Girls, latające hostessy. Dziś stewardesy to dziewczyny, które przede wszystkim dbają o bezpieczeństwo i komfort pasażerów. Dynamiczny rozwój lotnictwa nieco zmniejszył prestiż zawodu. Tak samo jak prestiż samej podróży w chmurach. Dziś latać może już prawie każdy, co oznacza, że w samolocie spotykamy zarówno FF (frequent flyers), czyli pasażerów podróżujących tak często jak załogi, jak i tych, których od wejścia można zakwalifikować jako OBP (Oho, będzie problem).

Są zachowania, które działają na członków załogi jak płachta na byka. Niestety, naszą jedyną „płachtą ochronną” jest pokładowa zasłonka, którą można się (choć pozornie) odseparować od skarg, próśb i różnej natury pytań. Kiedy jednak wypada stawić czoła codziennym wyzwaniom, okazuje się, że…

„TEN AIRBUS ROBI ZA MAŁE SCHOWKI NA BAGAŻE!”

Nie bez powodu linie lotnicze mają konkretne zasady dotyczące rozmiaru i ilości bagażu, który można wnieść na pokład. Gdyby każdy pasażer mógł zabrać ze sobą to, co chce, samolot nie zdołałby wzbić się w powietrze. Poza tym schowki na bagaże mają ograniczoną pojemność, o czym pasażerowie często zapominają. Dzień w dzień obserwujemy brak jakiejkolwiek logiki w układaniu toreb, kurtek, niewymiarowych tobołków i innych klamotów.

Przyjrzyjmy się sytuacji nr 1:

Pasażer wchodzi na pokład i kieruje się do swojego miejsca. Zaskoczony spogląda do góry i z jakże dużym zdziwieniem stwierdza, że na półce nie ma miejsca na jego bagaż. Co powie pax?

a) “Przepraszam, ale nad moim siedzeniem nie ma miejsca na torbę! Wykupiłem bilet, więc należy mi się też schowek!”

b) Wyjmie z półki czyjąś torbę i na jej miejsce położy swoją.

c) Nic nie powie, postawi bagaż na środku przejścia licząc, że ktoś z załogi zajmie się problemem.

Poprawna odpowiedź: wszystkie odpowiedzi są poprawne.

Rada załogi: Wykupując miejsce na pokładzie samolotu, nie ma gwarancji, że Twój bagaż będzie podróżować tuż nad Twoją głową. Czasem wystarczy położyć go kawałek dalej – słowo, nic mu nie będzie. Do zadań załogi nie należy dźwiganie ani układanie bagażu na półkach. Każdy zabiera taką walizkę, z jaką jest w stanie sobie samodzielnie poradzić. Kiedy udajesz, że torba leżąca na środku samolotu nie należy do Ciebie (bo masz cichą nadzieję, że ktoś ją po prostu włoży gdzie trzeba), mylisz się. Twój bagaż zostanie wyniesiony z pokładu. Bądź czujny.

STEWARDESA: CZARNY CHARAKTER

Nie od dziś wiadomo, że jednym z najbardziej uciążliwych pasażerów jest płaczące dziecko. Rozpaczliwie krzyki maluchów na pokładzie dają się we znaki załodze i wszystkim pasażerom. Biorąc pod uwagę, że na pokładzie Airbusa A320 może podróżować jednocześnie 18 dzieci do lat 2 oraz to, że niemowlaki lubią się synchronizować w swoim zawodzeniu, czasem poziom hałasu przewyższa dźwięk startujących silników. Jeszcze inaczej ma się sprawa ze „starszakami” (3-6 lat), które zaczynają mieć już swoje zdanie. Na przykład co do tego, że w żadnym wypadku pasów nie zapną.

Zobaczmy sytuację nr 2:

Samolot podchodzi do lądowania, więc każdy musi już zapiąć pasy bezpieczeństwa. Pasażer (lat 5) nie uważa, by było to konieczne. Co robi jego mama?

a) „Ooo, zobacz! Idzie pani stewardesa i zaraz zrobi z Tobą porządek!”

b) „Zaraz przyjdzie pan pilot i Cię zabierze, bo jesteś barrrdzo niegrzeczny!”

c) Nic nie robi, pozwala małemu biegać po pokładzie, bo przecież „to tylko dziecko”.

Poprawna odpowiedź: a, b i c.

Rada załogi: Zamiast „straszyć stewardesą”, radzimy skutecznie zapanować nad własną pociechą. Jeśli dziecko (lub każdy inny pasażer) nie zajmie miejsca na lądowanie, samolot będzie musiał przejść na drugie okrążenie (tzw. go-around). Jako załoga będziemy zmuszeni spisać z rodzicem dziecka odpowiednie dokumenty wyjaśniające, dlaczego do takiej sytuacji doszło i jak można było jej zapobiec. Każde zdarzenie zagrażające bezpieczeństwu lub zakłócające normalny przebieg lotu podlega analizie i może wiązać się z surową karą. Nie warto.

PAPIEREK ALBO PSIKUS

Każdy lot ma swoją choreografię i porządek. Na przykład: dla komfortu pasażerów po każdym serwisie załoga przejeżdża z koszem, żeby umożliwić pozbycie się śmieci. Na godzinny lot taka szansa przypada nawet 2 razy. Okazuje się, że to i tak za mało. Pasażerowie bardzo lubią zaczepiać członków załogi lub przywoływać ich do siebie specjalnym przyciskiem (tzw. call bell), tylko po to, by wręczyć im zmięty papierek, pustą butelkę lub innego rodzaju „podarunek”, który niekoniecznie chcemy przyjąć, gdy nie mamy akurat rękawiczek.

Bardzo nie lubimy, gdy po wyjściu pasażerów zastajemy totalny bajzel: podarte magazyny, okruszki, papierki, rozlane napoje, itp. Co więcej, zdarza się, że mali pasażerowie lubią przyozdabiać stoliki lub okna naklejkami nie-do-zdarcia, a niektórzy dorośli zostawiają po sobie nie tylko niesmak, ale też paszporty, laptopy, portfele i walizki (których wcześniej nie chcieli spuścić z oczu).

Rada załogi: W każdej toalecie znajduje się kosz na śmieci – nie trzeba za każdym razem wręczać ich załodze lub zostawiać na siedzeniu. Zbieranie śmieci w czasie lotu pozwala na skrócenie czasu na turn-around, czyli przygotowanie samolotu do kolejnego rejsu. Dla przypomnienia, śmieci nie wypada zostawiać po sobie również w restauracji, w kinie, na plaży i w każdym innym miejscu publicznym.

„PRZEPRASZAM, NIE SPAKOWAŁEM ZDROWEGO ROZSĄDKU”

Teraz będzie najlepsze. Sytuacja ta powtarza się na okrągło. Jej częstotliwość zależy od celu podróży i charakterystyki pasażerów – bo, jak wiadomo, każdy lot rządzi się swoimi prawami.

Oto sytuacja nr 3:

Przyziemienie samolotu, koła rozpędzonej maszyny ledwo dotknęły ziemi. Zaczynamy wytracać prędkość i kołujemy do miejsca postojowego. Sygnalizacja „zapiąć pasy” jest włączona. Załoga siedzi na swoich miejscach w zapiętych pasach. Co robią paxy?

a) Nerwowo podnoszą się ze swoich miejsc, otwierają półki, czym prędzej wyjmują bagaże i ustawiają się w przejściu gotowi do wyjścia.

b) Nadal siedzą zapięci na swoich miejscach, ale ręką usiłują sięgnąć nad głowę po swoje rzeczy, wysypując przy tym zawartość półek.

c) Podejmują próbę wyjścia z samolotu szturmem, ustawiają się w okolicach drzwi, tuż koło siedzącej załogi, biorą udział w niepojętym wyścigu „kto pierwszy opuści pokład”.

Poprawna odpowiedź: wszystkie odpowiedzi są poprawne (niestety).

Rada załogi: Właściwa kolejność jest taka: samolot się zatrzymuje, sygnalizacja „zapiąć pasy” gaśnie, załoga rozbraja drzwi i czeka na pozwolenie od kapitana na ich otwarcie, załoga naziemna podstawia schody, otwieramy drzwi, czekamy na pozwolenie na wypuszczenie pasażerów. Dopiero wtedy jest czas, by opuścić pokład w miłej, kulturalnej atmosferze. Nieraz dochodziło do różnych wypadków w trakcie kołowania samolotu po płycie lotniska. Przecież w samochodzie też nie rozpinamy pasów, dopóki się całkowicie nie zatrzymamy. Stay safe!

„JA TU TYLKO LECĘ”

Są pasażerowie, którzy myślą, że w cenie biletu zyskali nie tylko transport i obsługę, ale też 100% uwagi i czasu załogi. Tak, jesteśmy pomocni i chętnie rozwiążemy różne problemy. Jednak czasem angażuje się nas w sytuacje, które można by szybko rozwiązać bez naszego udziału.

Sytuacja nr 4: „Niech Pani powie temu Panu, żeby ściszył dźwięki na telefonie!”

Sytuacja nr 5: „Proszę zabronić temu dzieciakowi kopać w mój fotel!”

Sytuacja nr 6: „Proszę Pani, ktoś siedzi na moim miejscu! Co ja mam teraz zrobić?!”

Rada załogi: Rozumiemy, że czasem mundur może skuteczniej zadziałać na delikwenta, który uprzykrza podróż innym. Zastanawia nas jednak, czemu niektórzy nie załatwią błahej sprawy między sobą, jak dorośli, nie wyręczając się przy tym załogą. Chyba po prostu wolimy, gdy zwraca się do nas z nieco poważniejszą sprawą niż upomnienie kogoś, że za głośno słucha muzyki lub zbyt mocno odchylił oparcie fotela.

Gdyby istniał odpowiednik listu w butelce dla lotnictwa, chętnie bym go zaadresowała do wszystkich podróżujących samolotem. Mogłabym też napisać krótkie liściki i zostawić je w kieszeniach foteli na pokładzie. Nie łudzę się jednak, że ktokolwiek zajrzy tam po coś innego niż menu z przekąskami. Bardzo liczę na to, że podróże samolotem, które stają się coraz bardziej popularne, zmienią się również w latanie kulturalne. A może, pewnego dnia, nadejdzie moment, gdy załoga z uśmiechem powie: „O! Nareszcie idą paxy!”

4 thoughts on “LIST DO PASAŻERA

  1. Karina pisze:

    świetnie to wszystko podsumowałaś 😉 ostatnio miałam okazję latać dosyć często i sama wielokrotnie denerwowałam się na zachowania innych paxów. nie chcę wiedzieć, z czym załogi muszą spotykać się na co dzień.

    pozdrawiam!

    Karina

    1. ohmydag pisze:

      Niestety, nie ma lekko! Dla załogi najgorsze są loty czarterowe, typowo wakacyjne, bo paxy przechodzą na tryb “brak pomyślunku” już od wejścia na pokład. ;P

      Również pozdrawiam 😉

  2. Brutus pisze:

    Na nieszczęście załogi lotów pasażerskich mamy coraz więcej wybrednych i nieokrzesanych podróżujących, którzy pomimo, że zapłacili za przelot mniej niż kosztuje karp w Lidlu bez promocji to zachowują się jakby byli Panami tego świata. Tak więc czapki z głów dla załogi obsługującej tego typu Paxów.😎

    1. ohmydag pisze:

      coś w tym jest! 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: