NA SZALONEJ HUŚTAWCE NASTROJÓW


Masz jakieś ulubione słowo? Takie, które Cię bawi lub wywołuje przyjemne skojarzenia? A może ktoś potrafi nazwać Cię w taki sposób, że w sekundę mija Ci złość?

Słowa mają moc: podnoszą na duchu, śmieszą, czasem ranią lub trafiają w punkt.

Czasem brakuje nam słów. Gdy ktoś rzuci ciętą ripostę lub gdy jesteśmy w takich emocjach, których nie da się ubrać w proste zdania. W przypływie szczęścia, wzruszenia lub smutku z pomocą przychodzi uniwersalny język ciała. Kiedy alfabet to za mało – przytulamy, całujemy, łapiemy za rękę, a czasem tylko jesteśmy obok.

Są słowa, których szukamy na końcu języka. Często korzystamy też z metafory. To dlatego mówimy o motylkach w brzuchu zamiast szczegółowo opisywać, co się dzieje z naszym ciałem i umysłem w chwili szczęścia.

Antropolog kultury, Tiffany Watt Smith w swojej książce Księga ludzkich uczuć” przedstawia ponad 150 uczuć, których nie potrafimy nazwać, bo nie mają odpowiednika w naszym języku. Smith jest zwolenniczką teorii, że emocje są kształtowane nie tylko przez ciało i umysł, ale też przez kulturę. Są zakątki świata, w których ludzie wysoko cenią uczucia, które są mało ważne w zachodnim świecie. O ile każdy, niezależnie od umiejscowienia na mapie, przeżywa od 6 do 8 podstawowych emocji (m.in. strach, gniew, radość, smutek, zaskoczenie), to uczucia te mogą być rozumiane inaczej w zależności od kontekstu kulturowego.

Chcę się z Tobą podzielić wybranymi emocjami z różnych stron świata, które zaskoczyły mnie najbardziej, bo nie wiedziałam, że mają w ogóle jakąś nazwę! 😊

L’appel du vide (FRANCJA), dosłownie: wołanie pustki

Miałeś kiedyś ochotę zamknąć oczy na kilka sekund jadąc samochodem? A może korciło Cię, żeby zrobić jeden krok dalej w stronę urwiska i skoczyć prosto w przepaść? Brzmi strasznie? Te myśli nie mają nic wspólnego z depresją ani chęcią skrócenia sobie życia. To tylko niepokojący impuls, rodzaj figla, jaki płata nam mózg, kiedy chce nam przypomnieć o zagrożeniu, które jest blisko.

Przyznam się, że będąc kiedyś na wyspie Gozo i stojąc na szczycie 28-metrowego skalnego mostu Azure Window (nieistniejącego już niestety ☹), poczułam na własnej skórze tę nagłą, irracjonalną pokusę skoczenia w morskie fale. Oczywiście był to tylko krótki przebłysk, wywołany zapewne masą silnych emocji, których doświadcza się w pięknych zakątkach świata.

Gezelligheid (HOLANDIA), dosłownie: przytulność                           

Mieszkańcy krajów Europy Północnej opatentowali własne określenia na radość płynącą z prostych, codziennych rzeczy: przebywanie w gronie bliskich osób, w miejscu, które jest przytulne, miłe dla oka (np. wnętrze pełne kwiatów), gdzie można poczuć się bezpiecznie, jak w domu. Duńczycy mają swoje hygge, a Finowie kodikas. W krajach, gdzie słońce chowa się za chmurami przez większość roku, szczególnie ważne są rytuały i zajęcia, które dają poczucie przytulności i ciepła.

Jeśli chodzi o mnie, najbardziej gezellig czuję się po nartach, spędzając wieczór w górskiej chacie, w wygodnym fotelu przy kominku, z książką i parującą herbatą.

Dolce far niente (WŁOCHY), dosłownie: słodkie nieróbstwo

Nie dziwię się, że to uczucie nazwali akurat Włosi, wielbiciele poobiedniej sjesty. Mówimy o przyjemności z nicnierobienia, słodkim lenistwie, w czasie którego nasze myśli płyną w zwolnionym tempie, a my bezmyślnie wpatrujemy się w przestrzeń i jesteśmy zawieszeni w czasie. Kiedy ostatni raz czułeś taki błogostan? Jak to powiedział John Lennon:

 „Jeśli marnowanie czasu sprawia Ci przyjemność, to nie jest to czas zmarnowany”.

Iktsuarpok (Z JĘZYKA INNUITÓW), dosłownie: „coś pomiędzy niecierpliwością i oczekiwaniem”

Spodziewasz się gości i co pięć sekund patrzysz przez okno, czy jakiś samochód nie podjeżdża pod dom. Czekasz na ważnego smsa i bez przerwy zerkasz na telefon – nawet wydaje Ci się, że słyszysz dźwięk dzwonka! W umówionym miejscu na mieście przebierasz nogami w oczekiwaniu na przyjście znajomych. Znasz to? To drażniące uczucie czekania na coś, na czym nam bardzo zależy.

Znajomy stan ducha – wielokrotnie stałam na dworcu czekając na swoją drugą połówkę, a każdy przejeżdżający pociąg wywoływał u mnie szybsze bicie serca.

Saudade (PORTUGALIA), dosłownie: tęsknota, obecność nieobecności

To uczucie, które jednocześnie sprawia radość i wywołuje smutek. Taki rodzaj melancholii, która dopada nas, gdy wyjeżdża ktoś bliski lub gdy sami opuszczamy miejsce bliskie naszemu sercu i nie wiemy czy jeszcze do niego wrócimy. Z jednej strony wspomnienia miłych chwil sprawiają przyjemność, a z drugiej strony już zaczynamy za tym tęsknić, mając świadomość, że „nic dwa razy się nie zdarza”. Można powiedzieć, że to taki koktajl emocji: smutek zmiksowany ze wzruszeniem.

Hm, myślę, że coś na wzór saudade czuję zwykle wracając z wakacji, które były wyjątkowo udane i kiedy wiem, że za rogiem czeka ta bardziej przyziemna rzeczywistość.

Torschlusspanik (NIEMCY), dosłownie: „panika wywołana przez zamykającą się bramę”

Za 5 minut zamykają bramki na lotnisku, a Ty dopiero czekasz w kolejce do odprawy. Zapomniałeś odebrać urodzinowy tort dla dziewczyny, a za kwadrans cukiernia kończy pracę. Poszalałaś na zakupach, a pod koniec pieniędzy zostało Ci jeszcze bardzo dużo miesiąca. Na pewno znasz to nieznośne uczucie rozdrażnienia, gdy kończy Ci się czas lub finanse, a lista spraw do załatwienia wciąż długa. To ten moment, w którym dochodzisz do przykrego wniosku, że czas mija, a Ty nadal nie żyjesz w sposób, w jaki byś chciał, tylko tkwisz w martwym punkcie. Tik, tak, tik, tak. Niemcy mówią, że Torschlusspanik nie jest dobrym doradcą, ale na pewno jest motywacją, by lepiej organizować czas i wziąć sprawy w swoje ręce.

Mam wrażenie, że to wyjątkowo bliskie mi uczucie. Nawet gdy mam godzinę do ważnego wyjścia, to i tak zacznę się zbierać 15 minut przed, niebezpiecznie balansując na granicy spóźnienia.

Emocje to temat rzeka. Nawet dorzucając do słownika nowe określenia, niełatwo jest opisać drugiej osobie co naprawdę czujemy w danej chwili. Uf! Całe szczęście, że na świecie są ludzie, z którymi można się dogadać bez słów!

3 thoughts on “NA SZALONEJ HUŚTAWCE NASTROJÓW

  1. M. pisze:

    Wołanie pustki – pamiętam tą sytuacje. I to zdecydowanie nie był krótki przebłysk 😉

  2. ohmydag pisze:

    Hm…w każdym razie to było bliskie temu uczuciu i raczej dobrze, że minęło. 😉

  3. Brutus pisze:

    Slowo,które wywołuje miłe dla mnie wspomnienia to ” wieczny chłopiec “. 😱.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: