ZERO WASTE, czyli wiosenne porządki w głowie


W filmie American Beauty jest scena z tańczącą na wietrze plastikową torebką. I myślę sobie, że doszliśmy do punktu, gdzie wirujące w powietrzu śmieci to nasza smutna rzeczywistość. Ale można i trzeba to zmienić.

Gdy biegam, staram się uciekać jak najdalej od dróg, samochodów i spalin, więc skręcam do parków i na leśne ścieżki. Bieganie wśród zieleni wydaje mi się najbardziej naturalne i choćby to był mały park w wielkim mieście, jest mi w nim cudownie.

Zdarza się jednak, że na leśnej ścieżce mijam masę śmieci: puste puszki, butelki, plastikowe siatki, pudełka, pety, papierki… Czuję wtedy wściekłość. I to przez duże W.

Przypominają mi się Dni Ziemi z czasów szkolnych, gdy jeden dzień w roku cała klasa sprzątała najbliższą okolicę. To była zabawa, ale efekt końcowy zawsze robił wrażenie. Dla mnie były to również porządki w głowie. Od tamtej pory oczywiste jest dla mnie, że natura nam służy, ale my jej, niestety, wcale.

 

ZERO WASTE – jak to ogarnąć?

Coraz więcej mówi się i pisze o trendzie zero waste. Niektórzy nazywają to modą i myślą, że jak każda inna, przeminie. Nie sądzę, że tak będzie. Gdy raz otworzy się oczy na realny problem, trudno jest z powrotem odwrócić wzrok. Jeśli ta „moda” krok po kroku będzie uświadamiać ludzi i służyć dla dobra naszej planety, to jak najbardziej warto jej ulec.

ZERO WASTE najprościej tłumaczy się jako „bez resztek”, „bez marnowania” lub „bez śmieci”, czyli taki styl życia, który możliwie jak najmniej szkodzi środowisku. Co to znaczy w praktyce? Główne zasady filozofii zero waste kryją się w 5. punktach (The 5 R’s):

  1. refuse

  2. reduce

  3. reuse

  4. recycle

  5. rot

W zależności od stopnia naszego zaangażowania w temat, możemy korzystać z jednego, kilku lub wszystkich punktów. Najlepiej zacząć od początku:

refuse – nie gódź się na obecny stan rzeczy, nie bierz udziału w złych praktykach, które szkodzą przyrodzie, czyli też nam! Przecież jesteśmy jej nieodłączną częścią. 😉 Już sama zmiana myślenia, zauważenie problemu i mówienie o nim może wpłynąć na kolejne osoby, aż w końcu wszyscy razem weźmiemy się w garść i zmienimy bezmyślne nawyki na lepsze;

reduce – mówiąc wprost: ogranicz śmieci, czyli podejmuj takie decyzje (np. zakupowe), które nie wiążą się z toną zbędnych odpadków, ogranicz same zakupy, zastanów się czy konsumpcjonizm Ci służy i jaki ma sens wydawanie kasy na kolejną zbędną pierdołę – piętnastą bluzkę czy najnowszy model telefonu, chociaż ten sprzed roku dalej super śmiga;

reuse –  spróbuj dać drugie życie (np. znaleźć inne przeznaczenie) dla rzeczy, która się popsuła lub zużyła, a jeśli nie masz ochoty bawić się w żadne przeróbki, to chociaż znajdź odpowiednie miejsce, w które ta rzecz mogłaby trafić. Czy ulubiony kubek bez uszka na pewno stracił swoją wartość? A jeśli zmieni się np. w doniczkę?

recycle – nawet jeśli sam nie segregujesz śmieci w domu, pamiętaj chociaż, żeby wrzucać je do odpowiedniego pojemnika. To już coś.

rot – to punkt dla zaawansowanych, czyli kompostuj odpadki organiczne i rób z nich np. naturalny nawóz. W tym tekście chcę jednak napisać o najprostszych krokach, jakie możemy podjąć, dlatego ten zostawiam na inny raz, bo wymaga najwięcej zachodu. Poza tym sama się w to nie bawię i niewiele wiem o skutecznym kompostowaniu.

 

ZRÓB TO PO SWOJEMU

To, że ktoś zawarł założenia zero waste w 5. punktach nie znaczy, że nie możesz dodać swojego własnego. W wersji polskiej czy angielskiej – nie ma to znaczenia. Jest szansa, że jeśli sami sobie coś postanowimy i ustalimy własną zasadę – będziemy się jej mocno trzymać. Moja brzmi: Re-think, a rozumiem ją tak, że choć nie jestem w stanie zmienić całego świata, to staram się świadomie podejmować choćby najmniejsze decyzje.

Mogę kupić ebooka zamiast tradycyjnej książki, ale akurat tę jedną chcę mieć w kolorze i na półce, więc OK, kupię ją, ale np. zamiast kuchennych papierowych ręczników będę używać wielorazowej szmatki. Być może nie wiem jak kompostować obierki po warzywach, ale piję filtrowaną wodę z kranu i nie kupuję butelek PET. I tak dalej. Metoda baby steps sprawdza się zawsze i wszędzie. Ważne, żeby nie robić nic bezrefleksyjnie, udając, że problem nie istnieje, bo ja go nie widzę. To tylko kwestia czasu aż stanie nam przed oczami. Jak te okropne śmieci w lesie.

 

ZACZNIJ OD SIEBIE

Może być tak, że w sumie dostrzegasz skalę problemu. Widzisz, że Twój kosz co kilka dni pęka od śmieci i zdarza się, że ląduje w nim przeterminowane jedzenie. Wiesz dobrze, że można być bardziej eko – zużywać mniej wody, drukować dwustronnie i nie jeździć do osiedlowego sklepu autem. Ale to wszystko wydaje się tak błahe, że nie widzisz w tym sensu. To nie tak. W grupie siła! Pomyśl o zrzutkach na cele charytatywne – przynoszą tyle dobrego, a przecież to nic innego jak suma małych datków. Jeśli od dziś zaczniesz zabierać własną torbę na zakupy, to zrobisz już sporo dobrego dla świata. 😉

 

PODRÓŻE LESS WASTE

Pracuję na pokładzie samolotu i znam negatywny wpływ lotnictwa na środowisko. Rocznie robię około 400 lotów, a przykładowy rejs z Warszawy do Barcelony powoduje emisję średnio 158 kg CO2. Widać to choćby w postaci smugi ciągnącej się za przelatującym samolotem. Ale to co już wiadomo: będziemy latać więcej – mam tylko nadzieję, że coraz bardziej oszczędnymi i cichszymi maszynami. Już teraz w przestworzach lata Boeing 787 Dreamliner, który w 50% został wykonany z kompozytów, dzięki czemu jest lżejszy i zużywa mniej paliwa.

Jak nie rezygnując z podróży lotniczych, można żyć bardziej zero waste?

  •  nie drukuj biletów, niemal każda linia oferuje elektroniczną wersję karty pokładowej,
  •  staraj się nie drukować rzeczy, których użyjesz tylko raz – np. mapki dojazdu z lotniska do hotelu, skoro zawsze masz przy sobie telefon – trzymaj w nim wszystkie ważne zapiski i korzystaj z darmowych aplikacji,
  •  zabieraj ze sobą własną butelkę, na większych lotniskach bez problemu napełnisz ją w specjalnym kranie z wodą zdatną do picia.

 

NA DOBRY POCZĄTEK

Od czego zacząć próbę życia bardziej oszczędnego i przyjaznego dla środowiska? Dzielę się z Wami praktykami, które nie wiążą się z dużym poświęceniem i które sama staram się stosować na co dzień.

  • Zakupy z listą

ONZ podaje, że co roku marnujemy 1,3 mld żywności (Polak wyrzuca średnio 235 kg żywności). Przemyślana lista zakupów na tydzień pomoże lepiej zaplanować wydatki i nie kupować pod wpływem głodu lub innego impulsu produktów, których nie wykorzystamy.

Przy zamówieniach ze sklepu online, wystarczy dodać komentarz lub zaznaczyć opcję, że prosicie o niepakowanie zakupów do reklamówek – wtedy dostawca przywiezie wszystko w koszyku.

 

  • Gotowanie w domu zamiast zamawiania do domu

Nie tylko najlepsze dla naszego zdrowia i portfela, ale też unikamy niepotrzebnych opakowań. Jedzenie dostarczane do domu pakowane jest w styropianowe pudełeczka, foliówki, a dołączane do niego plastikowe pojemniczki na sosy, sztućce i serwetki to niepotrzebne odpadki.

Jeśli nie gotujesz, postaraj się wyjść z domu i zjeść w restauracji.

A jeśli jesteś na diecie pudełkowej, może warto poszukać firmy, która wykorzystuje ekologiczne opakowania, np. zwrotne termosy.

 

  • Na zakupy z własną torbą

Warto wyrobić sobie nawyk i mieć zawsze bawełnianą torbę ze sobą, żeby unikać kupowania jednorazówek i pakowania pojedynczych produktów do woreczków foliowych. Zupełnie nie wiem czemu ludzie pakują osobno każdy owoc i warzywo – przecież i tak wszystko będzie wyszorowane pod wodą.

 

  • Kiedy to możliwe: rower zamiast auta

O ile sama jestem mobilna i bardzo lubię jeździć autem, to gdy tylko robi się cieplej, przerzucam się na rower i to on jest moim ulubionym środkiem transportu. Wygodnie, oszczędnie, ekologicznie i zdrowo! No i znacznie szybciej niż auta w godzinach szczytu. 😉

 

  • Magazyny i książki w wersji elektronicznej

O ile nie kolekcjonujesz Vogue’a lub Bike’a z pasji, jest duża szansa, że nie wrócisz do czytania raz kupionych czasopism. Jeśli więc istnieją ich wersje internetowe, polecam skorzystać. Z książkami jest mi trudniej, bo mam do nich ogromny sentyment, ale odkąd czytam na Kindle’u, przekonałam się, że mieć kilkaset książek w jednym, niedużym urządzeniu to super sprawa!

Pamiętaj, że każda mała zmiana może zainspirować następną osobę, która zarazi kogoś bliskiego, a ten ktoś opowie o tym w pracy i tak z pierwszego kroku może się zadziać większa zmiana, która uchroni nas przed deszczem śmieci i pozwoli wdychać świeże powietrze bez maseczki antysmogowej. Wchodzisz w to? 🙂

3 thoughts on “ZERO WASTE, czyli wiosenne porządki w głowie

  1. Brutus pisze:

    Tańcząca torebka na wietrze to ładny a zarazem niepokojący obraz tego co nas otacza. Niestety w dzisiejszych czasach produkty pakowane są do plastików i niezależnie od naszego zaangażowania pro ekologicznego ciężko będzie to zmienić. 🤔

  2. Marika pisze:

    Jeśli chodzi o wodę w butelkach, to od siebie mogę dodać, że jeśli ktoś nie kupuje wysokozmineralizowej, a jakiś zwykły Żywiec Zdrój i podobne, to można zaopatrzyć się po prostu w Britę albo podobny filtr. Są tez butelki z filtrem, jeśli chcemy nosić swoją butelkę (ja mam na przykład z Rossmanna). Dodatkowo niektóre kawiarnie, np Starbucks oferują kubki wielorazowego użytku, warto się w nie zaopatrzyć jeśli często bierzemy kawe na wynos w biegu, a jeśli nie musimy to nie używać plastikowych pokrywek na kubki w napojach na wynos (chyba, że faktycznie jest taka konieczność, bo np jedziemy samochodem). Fajny tekst, dobrze, że o ekologii mówi się coraz więcej 🙂

  3. ohmydag pisze:

    Dzięki! 🙂 Jak najbardziej słuszne uwagi :)))

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: