~ PANNA KWARANTANNA ~


No i stało się. Wszyscy mamy szlaban. Naszą codzienną swobodę wyznacza teraz metraż mieszkania. Utknęliśmy w tym razem. Między sufitem a podłogą. Między lodówką, biurkiem i kanapą. Między myślą: “zaraz będzie po wszystkim” i dręczącym pytaniem: “a jeśli nie tak szybko?!”

Myślę sobie, że teraz wszyscy coachowie i spece od planowania muszą mieć niezłą rozkminę. W ciągu zaledwie kilku tygodni większość naszych planów trafiła do kosza, poszła w odstawkę lub uległa totalnej przemianie. Nikt nie wie kiedy samoloty znowu zaczną latać, kiedy potańczymy na tłocznym parkiecie i zjemy w ulubionej knajpce z przyjaciółmi. Choć minęło stosunkowo niewiele czasu – domowa niewola daje się we znaki wszystkim. Paradoksalnie jedni mają nagle za dużo czasu i kompletnie nie wiedzą co z nim zrobić, a na innych spadła masa tematów, które w normalnym trybie załatwiała np. szkoła.

Z jednej strony ratuje nas technologia: do pełni katastrofy brakuje tylko odcięcia domowego wi-fi. No, może jeszcze prądu, ale nie żartujmy sobie aż tak. Z drugiej strony żadne video calle i czaty nie zastąpią bliskiego kontaktu. Jestem pewna, że wielu tęskni za tym, gdy ktoś niechcący przekroczył ich przestrzeń osobistą. Za sąsiadem, który wpadł prosto w objęcia zza rogu lub za nieznajomym, który pomógł wyciągnąć obcas ze studzienki. I choć z natury nie jesteśmy tak otwarci jak południowcy, to nagle brakuje tych wszystkich uścisków, klepnięć i przyjaznych kuksańców w ramię. 

Być może ochronne maseczki i rękawiczki wejdą na dłużej do codziennych outfitów, a my będziemy trzymać od siebie dystans jak przykładni kierowcy? Oby to wszystko rozeszło się po kościach, a my – spragnieni wolności i kontaktów – będziemy dla siebie milsi i bardziej obecni. Może częściej schowamy telefon do kieszeni, gdy pójdziemy z kimś na kawę? Albo przestaniemy głupio przekładać plany wymigując się kiepskimi wymówkami?

Kwarantanna ma sporo absurdów. Możemy się wściekać, że zamknięto lasy, za bieganie grozi mandat, a windę trzeba wzywać łokciem. Możemy się zamartwiać i od rana konsumować newsy ze świata, bo tym razem – o ironio – naprawdę wszyscy mamy ten sam problem. Po raz pierwszy chyba tak dotkliwie czujemy, że żyjemy w globalnej wiosce, granice są tylko umowne, a groźny przeciwnik to ten niewidzialny. 

Ale z drugiej strony… Skoro nie można wyjść na zewnątrz, pozostaje skupić się na wnętrzu własnego mieszkania. A gdyby tak nawet zajrzeć w głąb… siebie? 

Nie wiem czy też tak macie, ale czasem zdarza mi się w ciągu dnia zastanawiać, co w danym momencie robi moja przyjaciółka albo ulubiony artysta. Na przykład myślę sobie: ciekawe co porabia taki Jake Gyllenhaal? Teraz przynajmniej mam jasność: siedzi w domu. Może w nieco bardziej odpicowanej i luksusowej przestrzeni, ale jednak tkwimy w areszcie domowym razem, bez taryfy ulgowej. 

Jak wykorzystacie swoją kwarantannę to tylko Wasza sprawa. Każdy w zaciszu własnego domu może zrobić 3 rzeczy z czasem: zabić go, po prostu spędzić lub dobrze wykorzystać. Można dni trwonić na nudę, której wielu zagonionych i zagubionych w codzienności dawno nie odczuwało. Ale nie warto z tym stanem apatii przesadzać. Trudno doszukiwać się pozytywnych stron pandemii, kiedy wielu ludziom zawalił się grunt pod nogami. Skala zjawiska przytłacza i wzbudza skrajne emocje: od wdzięczności i podziwu dla służb ratunkowych; przez żal nad stratą porządku, do którego przywykliśmy; aż do radości z małych rzeczy, które nagle nabrały znaczenia. Ale jedno jest pewne: najgorzej się poddać, załamać, zatopić w smutku lub tylko wkurzać na złośliwy los. Bo o ile nie do końca wierzę w prawdziwość hasła: co Cię nie zabije, to Cię wzmocni; to wiem, że praca nad własną psychiką powinna wejść teraz w nawyk jak szorowanie rąk i zdrowa dieta. 

Ostatnie wydarzenia pokazały, że kreatywność i poczucie humoru w sieci rosną proporcjonalnie do długości odosobnienia. Pojawiło się też niesamowicie dużo wartościowych inicjatyw: darmowych kursów, książek, lekcji, treningów, transmisji wydarzeń kulturalnych z całego świata. Jeśli ktoś nadal twierdzi, że nie wytrzyma w miejscu już ani chwili dla dobra ludzkości – niech przyzna czy wcześniej faktycznie tak owocnie wykorzystywał swój czas poza domem? 

Naszym zakazanym owocem paradoksalnie stał się świat offline. Może czas spisać na kartce za czym NAPRAWDĘ teraz tęsknimy, czego nam NAJBARDZIEJ brakuje, do kogo NAJWIĘCEJ piszemy i dzwonimy; spotkania z kim nie możemy się już doczekać? To może być naturalna selekcja naszych potrzeb, wartości i ludzi wokół. Ale gdy po tej całej burzy znowu wyjdzie słońce, niech ta lista nadal wisi w widocznym miejscu. I obiecajmy sobie, że już nie stracimy z oczu tego, co na serio ważne.

 

3 thoughts on “~ PANNA KWARANTANNA ~

  1. Barti pisze:

    To fakt, kwarantanna pomimo, iż nie do końca została legalnie wprowadzona do naszego systemu prawnego to powoduje, że nie potrafimy ze sobą normalnie rozmawiać bo nie byliśmy do tego przyzwyczajeni. Nie potrafimy nikomu zaufać bo każdy kto obok nas kichnie jest od razu podejrzany o rozsiewanie wirusa COVID-19 zamiast po ludzku odpowiedzieć “Na zdrowie”, gdyż może ta osoba jest po prostu przeziębiona. Cała ta sytuacja z wirusem pokazuje jak cynicznym społeczeństwem jesteśmy dookoła. Każdej doby umiera z powodu owego wirusa około tysiąca osób a my co robimy ?. Tańczymy jak jakieś afrykańskie plemię zamiast pomodlić się za tego człowieka, który też miał rodzinę, znajomych itp. Tak więc może zachowujmy się odpowiedzialnie i rozsądnie i przede wszystkim jak ludzie a nie zwierzęta.

  2. ohmydag pisze:

    Myślę, że każdy przeżywa ten czas po swojemu. Niektórzy nie potrafią sobie poradzić ze swoimi emocjami, bo w pędzie codzienności nie zwraca się na nie po prostu uwagi. A tutaj nagle zostajemy sami ze sobą w czterech ścianach ze swoimi lękami i całym wachlarzem dziwacznych emocji.

  3. Barti pisze:

    Dokładnie. Większość z nas nie potrafi odnaleźć się w nowej rzeczywistości, która przecież na pozór nie jest niczym nowym tylko przybrała inną szatę. Martwi mnie fakt, że mówimy o współczuciu dla tych biednych i cierpiących z powodu COVID-19 osób a co robimy sami? Dzwonimy na Policję, że nasz sąsiad wyszedł pobiegać albo na samotny spacer bez psa tylko po to żeby mu pokazać, że skoro ja siedzę w domu to i on także powinien. 🙁 Jest to smutne, przecież tak naprawdę nikt nikomu nie broni iść na spacer, czy pobiegać dla zdrowia bo przecież ruch to samo zdrowie a szczególnie w otoczeniu pięknych drzew, kwiatów itp. Nie ma się ci przejmować bezprawnymi zakazami przemieszczania się po naszej ukochanej Planecie więc nie świrujmy a żyjmy pełną piersią bo nie długo i to nam zostanie odebrane.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: